Reklama

PDFDrukujEmail

Francuska motoryzacja od lat zajmuje czołowe miejsce nie tylko w  produkcji samochodów, ale rości sobie prawo do stosowania rozwiązań niekonwencjonalnych, wręcz nowatorskich. Przez lata z fabryk ulokowanych nad Loarą i Sekwaną wychodziło wiele modeli sportowych, luksusowych czy aut, które dziś zakwalifikowalibyśmy jako małe samochody czy auta miejskie.

 Dziś, gdy rankingi sprzedaży małych aut na Starym Kontynencie są zdominowane przez takie modele jak Renault Clio czy Peugeot 208, warto przypomnieć jednego z protoplastów. Jednego, ale występującego w dwóch wersjach: 5-drzwiowy hatchback (po modernizacji) i 3-drzwiowe coupe. Tym ciekawym samochodem jest Peugeot 104.

Niespodzianka salonu sprzed lat

Podczas paryskiego salonu samochodowego jesienią 1972 roku publiczność i dziennikarze motoryzacyjni z niecierpliwością oczekiwali nowości spod znaku lwa. I jakże duże było zdziwienie, gdy zaprezentowano nowy samochód, 4-drzwiowy przypominający wyglądem hatchback, lecz bez otwieranej w całości tylnej klapy (piąte drzwi dodano cztery lata po premierze, podczas liftingu).  Ponadto warto nadmienić, że było to auto długości 3,6 metra z poprzecznie umieszczonym silnikiem o pojemności 954 cm sześciennych. Ten sam silnik znany jest jeszcze dziś chociażby miłośnikom nieśmiertelnego modelu 205 czy też z Citroena AX. Ówcześni europejscy konkurenci, a było to ponad czterdzieści lat temu, nie oferowali nadwozi 4- czy 5-drzwiowych. Także silnik umieszczony poprzecznie był rozwiązaniem nieczęsto spotykanym. Także dziś uśmiech na ustach mogą budzić osiągi: przyspieszenie 0-100 km/h w 20,3 s, prędkość maksymalna 135 km/h. Ale na ówczesne czasy były to dane całkiem przyzwoite.

Skoro 135 km/h na godzinę nie było oszałamiającą prędkością, to firma Peugeot wprowadziła nie tylko mocniejszy silnik (1,1 w r. 1976), ale i rok po premierze zaprezentowała wersję coupe, która tak naprawdę była klasycznym wręcz 3-drzwiowym hatchbackiem. Skrócono auto w stosunku do wersji pierwotnej (z 362 do 337 cm), zmniejszono rozstaw osi (o 19 cm, do 223) i dodano mocniejszy silnik 1,1 o mocy 50 KM (ten sam, który potem otrzymała zmodernizowana wersja bazowa). Kolejną ciekawostką jest też fakt, że wersja „sportowa” miała składane tylne siedzenia, dzięki czemu można było powiększyć mikroskopijny bagażnik (135 l) do też niezbyt imponującej wielkości 440 litrów. Najmniejszy francuski „sportowiec” w wersji Coupe ZS po ostatniej z modernizacji (silnik 1,4) rozpędzał się do prędkości 164 km/h, i na tamte czasy było to wynikiem godnym zauważenia.

Czterdzieści lat, czyli motoryzacyjna przepaść

Przypominając jednego z przodków współczesnego bestsellera, jakim jest model 208, warto zauważyć, że czterdzieści lat w motoryzacji to przepaść. Stąd też zapoznając się z takimi autami jak 104, nawet w wersji „sportowej”, można zauważyć, że przez lata małe samochody nie tylko znacznie urosły, ale i są czymś zupełnie innym. Inna jest też definicja wersji sportowej.