Reklama

PDFDrukujEmail

Jaki (po wielu latach przerwy) może być kontakt z motocyklami spod znaku "orła szybującego samotnie"? Na pewno pełen wspomnień i... zaskakujący! Modele sprzed lat w bezpośrednim kontakcie wykazywały w mniejszym lub większym stopniu – "pewną oporność". Rosły pojemności i moce silników, "oporność" pozostawała.

 

Producent chętniej od mocy silnika eksponował wartość momentu obrotowego. Nie jest tajemnicą, iż potężne widlaki na starcie pozostawiają na światłach większość konkurencji. Poza tym Harley-Davidson to legenda (budowana już od 110 lat), a do legendy wypada podchodzić z szacunkiem.

 

Respekt w przypadku modeli tej marki jest zdecydowanie wskazany, również dla doświadczonych jeźdźców. Harleye zachowują się nieco odmiennie od "zwykłych" motocykli. Dlatego czytając różne recenzje tego modelu należy o tym zjawisku pamiętać, gdyż niektórym autorom z racji ich wieku (zbyt młodego lub odwrotnie z powodu sklerozy) ten fakt czasem zdaje się umykać.

 

Tu mamy do czynienia z nieco innymi założeniami konstrukcyjnymi, odmiennym charakterem motocykla zachowującym odrębność od japońskich podróbek. W dzisiejszych czasach stworzyć nowoczesną maszynę z własnym, niepowtarzalnym charakterem nie jest łatwo.

 

Obraz, jaki rysował się w powszechnej opinii przed laty to umiarkowana skłonność do wchodzenia w zakręty, hamulce dostosowane bardziej dla spełnienia wymogów kodeksu drogowego, niż skutecznego osadzenia maszyny "w miejscu". Krążyły nawet dowcipy o nader rozwiniętym lewym przedramieniu kierowcy od wciskania "przyspawanego" sprzęgła - tyle wizerunku sprzed wielu lat. A jak jest dziś?

 

Informacje o ogromnych zmianach nie są przesadzone. Nawet tak monumentalna konstrukcja jak Street Glide wspaniale "chodzi po zakrętach" Trudno posądzać ten typ motocykla, iż szybkie pokonywanie ostrych łuków będzie dostarczało nam adrenaliny wywołanej prawdziwą zabawą i przyjemnością, a nie przerażeniem. Dlatego pozytywne zaskoczenie jest tym większe. Choć hamulce nie dorównują "heblom" maszyn sportowych jednak trudno mieć do nich jakiekolwiek zastrzeżenia. W dodatku w połączeniu z ABS pozwalają na naprawdę dynamiczną i bezpieczną jazdę. Niewysilony silnik o pojemności 1690 ccm doskonale rozpędza to monstrum, dysponujące liniowym przyspieszeniem lokomotywy i momentem obrotowym 134 Nm. Zdecydowanie zauważalna jest poprawa "kultury pracy" jednostki napędowej zasilanej wtryskiem.

 {gallery}hdsg{/gallery}

Nieco na wyrost (w tym konkretnie modelu) zamontowano 6 bieg, nie licząc długich i szybkich prostych oscyluje się najczęściej pomiędzy 3 a 5 przełożeniem, szczególnie podczas jazdy z pasażerem i bagażem. W praktyce to bez większego znaczenia, gdyż zużycie paliwa na trasie w okolicach 5 litrów przy tej masie i pojemności jest godne uznania. Od razu pojawia się refleksja w stylu - chcesz mieć prawdziwy amerykański krążownik z wielkim silnikiem? Chcesz by zarazem starczyło Ci na fajki i bułki? Bierz Harrego! W wąskich kufrach bocznych mających ułatwić przeciskanie się w miejskich korkach zmieści się zapas pieczywa na tydzień, plus trzy blachy szarlotki!

 

Układ wydechowy wyposażony w zawory budzi sprzeciw wśród wielu miłośników "boskiego grzmotu". Owszem, lans na mieście zdecydowanie na tym traci, jednak na długiej trasie umiarkowany łoskot jest prawdziwym błogosławieństwem. Dopiero po "dołożeniu do pieca" rozlega się typowo basowa kanonada znana sprzed lat.

 

Konsola zegarów imponuje: elektroniczny prędkościomierz z licznikiem przebiegu, zegar na odtwarzaczu CD, obrotomierz, podwójny licznik przebiegu dziennego, licznik zasięgu, wskaźniki: poziomu paliwa, ciśnienia oleju, napięcia, temperatury powietrza.

 

Wielkim udogodnieniem jest "zdalny" kluczyk. Założenie rękawic, zajęcie miejsca za sterami i... kluczyk w kieszeni spodni już nas nie skłoni do mantry słów uważanych za obraźliwe. 

 

W stylizacji Street Glide uczyniono wszystko by patrząc od (budzącej pewne kontrowersje) przedniej owiewki linia spływała coraz niżej w kierunku tylnego koła. Szkoda tylko, iż wskutek zabiegu stylizacyjnego szyba jest kilka centymetrów za niska dla jeźdźców o wzroście powyżej 180 cm wzrostu.

 

Stopy trzyma się na wygodnych podłogach, które przy odrobinie fantazji na zakrętach można nieco przeszlifować. Obniżenie tyłu w stosunku do siostrzanej Elektry Glide poskutkowało utwardzeniem tylnego zawieszenia i mniejszym skokiem koła. Przy masie 370 kg przydałby się też wsteczny bieg, jednak skoro to maszyna dla "twardzieli"... Warto pamiętać o tym wybierając miejsce do parkowania - wyciąganie lokomotywy tyłem i to pod górkę zalecane jest jedynie w naprawdę mroźne poranki. Pasażer wyczuje to szybko sam, stylizacyjny zabieg obniżania tyłu „urwał” kilka cali kwadratowych powierzchni styku z końcówka pleców.  Zresztą, w tegorocznej palecie jest sporo modeli jednoosobowych, podobno taki jest sprzedażowy trend – czyli singiel na „V-twinnie”!

 

Podsumowując, firmie Harley-Davidson udało się utrzymać stylizacyjny klimat nawiązujący do maszyn z połowy XX wieku, jednak od strony technicznej wyprodukować nowoczesne motocykle zapewniające prawdziwą przyjemność z jazdy. Wspominana "oporność" zdecydowanie należy już do przeszłości. O jakości produktów spod znaku H-D świadczy też częstotliwość wymaganych przeglądów serwisowych co 8000 kilometrów, to dobry rezultat. Cena w okolicy 24 tys. Euro do niskich nie należy, jednak różnica cenowa pomiędzy maszynami Harleya, a analogicznymi konstrukcjami konkurencji istotnie zmalała.

 

Źródło: Mototarget.pl